Witaj, Nieznajomy

Forum wykorzystuje tzw. mechanizm ciasteczek (ang. cookies). Używając forum wyrażasz zgodę na ich przechowywanie w pamięci przeglądarki i twojego komputera. Jeżeli nie zgadzasz się na ich wykorzystanie, zmień ustawienia przeglądarki.

Ostatnia wizyta: Obecny czas: Sob, 07 Gru 2019, 10:00


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 20 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Pią, 10 Kwi 2015, 11:52 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Co sądzicie o zmianie charakteru przedstawionego bohatera w powieści z bezgranicznie złego do niesamowicie dobrego? Przykładem postaci, na której można by we własnym zakresie popracować jest dajmy na to Joffrey'a z Gry o Tron. Czy dobrze przeprowadzona fabuła może być na tyle wiarygodna by czytelnik uwierzył, że taka zmiana ze złego na dobrego jest możliwa mimo iż nic ku temu nie świadczy?
Oraz coś innego a mianowicie jakie jest wasze zdanie odnośnie tworzenia świata prawie idealnego, w którym autor stara się oszczędzić każdą żywą istotę w miarę swojej możliwości a nie jak w przypadku G.R.R Martina, który daje upust wszystkiemu pozwalając historii samej się toczyć nawet gdyby miało to oznaczać śmierć prawie wszystkich postaci, które wcześniej czytelnik zdążył już polubić?

// taka rozbieżność tematów, że wrzuciłem tutaj, bo jedyne przykłady jakie podałeś są z Pieśni lodu i ognia.
EDIT: Ansa podjęła oba tematy, a żeby nie ograniczać co do kilku książek, wydzieliłem do czegoś, co powinno pasować // Osek

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: [George R. R. Martin] Pieśń lodu i ognia
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 08:28 
Mieszkaniec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Gru 2014, 16:15
Posty: 110
Mam tylko jedno pytanie do Ciebie Bracie: Joffrey DOBRY?!
To się mija z prawdą w 100%. On nigdy nie był dobry. Jego można ująć w kontekście od złego do jeszcze gorszego.
Chcesz popracować nad Joffem? Akurat nad nim? No błagam, to jest strzał w stopę. Nawet jeśli to tylko w teorii i przykład podany od niechcenia.
Ci co czytali Pieśń, albo choć tylko oglądali Grę wiedzą, że Joff to jest postać napisana by ją znielubić na dzień dobry.

Co do świata prawie idealnego, gdzie autor chce oszczędzić kogo się da - powiało nudą. U Martina przynajmniej jest szansa na zaskoczenie spowodowane śmiercią postaci, która ma życie "w rozkwicie". Śmierci Neda się nie spodziewałam i miała tak zwany WTF?!, śmierć Robba za to była w pewnym stopniu do przewidzenia, ale cóż sam się pchał w paszcze lwa. Oberyn - no kur...de! Halo, jak to tak ledwo wprowadzony, a już martwy. Tak wspaniale się zapowiadał...

_________________
"Przekonałem się, że miłość romantyczna to urojenie. Daremna próba pokonania lęku przed samotnością." Elementary


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: [George R. R. Martin] Pieśń lodu i ognia
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 13:05 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Tu nie chodzi mi o postać jako sam wytwór na potrzeby fabuły lecz chodzi o charakterystykę tej postaci. Dałem taki przykład wiedząc o potędze zła jakie w nim drzemało. To był tylko przykład postaci, która mogłaby mieć odzwierciedlenie w innej powieści, w której zamiarem autora jest zmiana usposobienia bohatera z złego na dobrego, czyli coś czego nikt by się nie spodziewał i tym bardziej wywołuje to oburzenie i jednocześnie zachwyt z braku przewidywalności fabuły powieści. Nie mówię o Jeffreyu jako o postaci ani o jego czynach lecz o charakterze, który moim zdaniem można zmienić na potrzebę fabuły i o to mi chodziło. Jak chcesz to we własnym zakresie zapodaj sobie inne złe postacie jeśli taki wizerunek nie pomaga Ci obiektywnie stwierdzić prawdopodobieństwa wystąpienia takiego zjawiska.

Nie mówię o kategorycznym zaniechaniu śmierci bo to i tak część naszego życia lecz chodzi o to by było jej jak najmniej. Nawet u Tolkiena giną bohaterowie lecz to są konkretne momenty kiedy nie da się zrobić nic innego. Co do Martina to wielce rozumiem dlaczego ciągle ktoś tam ginie bo taki jest ten świat, który on stworzył, lecz osobiście mam wielki sentyment do czegoś co zwie się ,,życiem" i dlatego zastanawiam się jak się ma fakt możliwości oszczędzenia przed śmiercią jak największej liczby bohaterów w granicach możliwości fabularnej.

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 15:49 
Mieszkaniec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Gru 2014, 16:15
Posty: 110
Dla mnie zmienianie charakteru postaci (nie wnikam w to, czy to główna postać, czy też poboczna) od tak złej (jak np. był Joffrey) do dobrej jest działaniem bezcelowym. Choćby dlatego, że to idzie wyczuć czytając. Zero zaskoczenia. No chyba, że ktoś chce marnować czas to droga wolna.
Inny przykład... Palpatine? Też postać zła, dobra w niej nie ma. Wyobrażasz sobie jego zmianę? Ja nie.
Postacie złe tworzymy, by były złe. Nie po to, by po jakimś czasie zmieniały się w dobre, jak chorągiewka na wietrze. Takie jest moje zdanie.
Poza ty, co miałoby spowodować zmianę takiego "gnojka"? Objawienie? (banał) Czyjaś śmierć? (banał) Tylko błagam nie narodziny dziecka, bo to kolejny banał.

To o czym piszesz odnośnie śmierci - w moim odczuciu utrzymywanie "na siłę" postaci, które powinny umrzeć u mnie wywołałoby reakcje wywalenia lektury do kosza.
Zaznaczam, że jestem osobą która książki KOCHA i głupie zagięcie kartki (nawet przypadkowe) mnie doprowadza do szału. Skoro mówię o wywaleniu książki do kosza to musiałby być to chłam.

Pamiętaj, że w czytanych książkach historia jest ważna, postacie też. Jednak jak postać po raz n-ty unika śmierci to nawet mega niesamowita i porywająca historia nie pomoże.

_________________
"Przekonałem się, że miłość romantyczna to urojenie. Daremna próba pokonania lęku przed samotnością." Elementary


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 16:38 
Łysiejący Mędrzec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Paź 2007, 11:58
Posty: 2632
Miejscowość: Złoty Stok
Cytuj:
To o czym piszesz odnośnie śmierci - w moim odczuciu utrzymywanie "na siłę" postaci, które powinny umrzeć u mnie wywołałoby reakcje wywalenia lektury do kosza.
- patrz -> Pieśń Lodu i Ognia: Tyrion Lannister. Człowiek, który FARTEM wychodził z każdej opresji.

Ja tam lubię i jedno i drugie. Uważam, że to, czy postacie umierają często, czy w ogóle zależy od charakteru historii. Z jednej strony uwielbiam Czarną Kompanię, gdzie postacie umierają czasem niemal hurtowo i to wywołało we mnie raz niemal smutek do łez. A z drugiej kocham Lyonesse z poczuciem, że jest to wspaniała baśń, gdzie żaden z bohaterów prawdopodobnie nie umrze, a jeśli to się stanie, to będzie to podkreślone i zrobione odpowiednio, z czcią lub bez w zależności jaka to śmierć będzie.

O przemianach bohaterów wypowiem się jak będę miał chwilę więcej czasu.

_________________
Kobieta nadzwyczajna od kobiety zwyczajnej różni się tym, że kobieta zwyczajna ma tyle rozumu co kura, natomiast kobieta nadzwyczajna, tyle co dwie kury. - Konfucjusz
Fortuna to niestała dziwka zwariowana na punkcie ironii - Konował

Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól zrobić, a zrozumiem - Konfucjusz

Każdy szczegół ma znaczenie - G. Cook
Azat


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 17:15 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Ansa napisał(a):
Dla mnie zmienianie charakteru postaci (nie wnikam w to, czy to główna postać, czy też poboczna) od tak złej (jak np. był Joffrey) do dobrej jest działaniem bezcelowym.


Fabułą książki może zakładać, że z początku jedna postać będąca złą może się zmienić jeśli do fabuły wejdzie inna zła postać, która będzie nosiła znamiona jednej z głównych postaci powieści. Dajmy na to, że mamy do czynienia z serią tak więc autor mógłby ukazać część fabuły jako opowieść o drodze do zmian jednego ze złych bohaterów i zmiana ta może być długa i trwać nawet paręnaście lat, coś na wzór długotrwałej resocjalizacji pod wpływem pewnych bodźców.
Nie zaskoczyłoby Cię to gdyby Joffrey stał się dobry? Przecież to nie jest możliwe!!- rozważałabyś. Pewnie wyrzuciłabyś książkę do kosza ale niemniej jednak zaskoczyło by Cię to skoro wcześniej nie spodziewałabyś się takiej efektownej zmiany.

Ansa napisał(a):
Wyobrażasz sobie jego zmianę? Ja nie.


To widać masz mało rozwiniętą wyobraźnię i zamykasz się w pewnych ograniczeniach zamiast dać myślom upust nie stawiając żadnego muru.

Ansa napisał(a):
Postacie złe tworzymy, by były złe. Nie po to, by po jakimś czasie zmieniały się w dobre, jak chorągiewka na wietrze. Takie jest moje zdanie.


To tak jakbyś zakładała, że dajmy na to w dzisiejszych czasach żaden alkoholik, ćpun i degenerat nie mógłby się zmienić bo tak zostali stworzeni i takimi muszą pozostać. To jest kwestia jak traktujesz książki, bo ja na ten przykład traktuję je jak coś żywego i poddającego się ciągłym zmianom, jako coś co nie dopuszcza do siebie twardego serca ja za Mojżesza, że zrobiłeś coś źle to musisz zginąć bez możliwości przebaczenia itd itp.
Król Theoden z LOTR z początku po przez mamienie stał się złą postacią i z twojego założenia taka powinna pozostać lecz mimo wszystko wyzdrowiał dzięki Gandalfowi i dokonała się zmiana złego bohatera na dobrego oczywiście wiem, że jego zło nie jest porównywalne do wcześniejszych przykładów lecz skoro w tym przypadku zło mogło się przeistoczyć to i w każdym innym powinno się to udać proporcjonalnie dodając do tego konkretny bodziec.

Ansa napisał(a):
Poza ty, co miałoby spowodować zmianę takiego "gnojka"? Objawienie? (banał) Czyjaś śmierć? (banał) Tylko błagam nie narodziny dziecka, bo to kolejny banał.


Dlaczego banał? Czy coś co działa może być banałem jeśli daje pożądany efekt. Czy widząc studnię też powiesz, że nie będziesz wydobywać wody za pomocą wiadra na linie bo to banał i wskoczysz tam osobiście by się napić?
Człowiek staje się zły przez swoje własne demony i tylko pozbycie się ich daje możliwość zmiany. Jeśli zła postać potrzebuje pożywić się prawdą bo wiecznie karmiona była kłamstwem to czemuż nie użyczyć jej tej prawdy by osiągnąć zmianę? Ale to banał więc dajmy mu po łbie pałką metalową żeby było spektakularnie bo czytelnik nie chce sprawdzonych sposobów na leczenie tylko spektakularnych...według mnie dla takiego czytelnika nie warto pisać, bo taki czytelnik to dopiero banał.

Ansa napisał(a):
Skoro mówię o wywaleniu książki do kosza to musiałby być to chłam.


Prawisz tak jakbyś była przepełniona pychą sądząc, że twoje zdanie jest święte i uniwersalne dla wszystkich. Dla Ciebie byłby to chłam ale nie oznacza, że byłby nim dla innych. To jest tylko i wyłącznie twoje jednostkowe zdanie, które szanuję.

Osek napisał(a):
Ja tam lubię i jedno i drugie...


Myślę podobnie choć już tak mam, że z większą przewagą na unikanie uśmiercania bohaterów, ale uznaję też i te przypadki kiedy ktoś musi umrzeć.
Choć co do Martina to trudno stwierdzić bo mam wrażenie, że ta książka właśnie na tym polega by wszyscy co do joty pomarli i nie zdziwię się jak w kolejnej części jaką ów autor wyda większość głównych bohaterów pójdzie do piachu.

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 18:58 
Mieszkaniec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Gru 2014, 16:15
Posty: 110
Brat napisał(a):
Nie zaskoczyłoby Cię to gdyby Joffrey stał się dobry? Przecież to nie jest możliwe!!- rozważałabyś. Pewnie wyrzuciłabyś książkę do kosza ale niemniej jednak zaskoczyło by Cię to skoro wcześniej nie spodziewałabyś się takiej efektownej zmiany.


Joff z założenia miał być zły. Więc jego przemiana byłaby bezsensowna, a sporo osób i tak czekało by, aż zrobi coś źle. I nie, nie rozważałabym przemiany Joffa.

Brat napisał(a):
To widać masz mało rozwiniętą wyobraźnię i zamykasz się w pewnych ograniczeniach zamiast dać myślom upust nie stawiając żadnego muru.


Z moją wyobraźnią wszystko w porządku, jest całkiem spora i wciąż rośnie. Dziękuję za troskę.

Brat napisał(a):
To tak jakbyś zakładała, że dajmy na to w dzisiejszych czasach żaden alkoholik, ćpun i degenerat nie mógłby się zmienić bo tak zostali stworzeni i takimi muszą pozostać. To jest kwestia jak traktujesz książki, bo ja na ten przykład traktuję je jak coś żywego i poddającego się ciągłym zmianom, jako coś co nie dopuszcza do siebie twardego serca ja za Mojżesza, że zrobiłeś coś źle to musisz zginąć bez możliwości przebaczenia itd itp.
Król Theoden z LOTR z początku po przez mamienie stał się złą postacią i z twojego założenia taka powinna pozostać lecz mimo wszystko wyzdrowiał dzięki Gandalfowi i dokonała się zmiana złego bohatera na dobrego oczywiście wiem, że jego zło nie jest porównywalne do wcześniejszych przykładów lecz skoro w tym przypadku zło mogło się przeistoczyć to i w każdym innym powinno się to udać proporcjonalnie dodając do tego konkretny bodziec.


Każdy kto pił na umór, ćpał i robił źle powie Ci, że nadal jest alkoholikiem, ćpunem, czy też degeneratem, który się wciąż leczy i nad sobą pracuje.
To raz, dwa - oni SAMI się tacy stali. Nikt ich nie tworzył. Robili to co chcieli.
Theoden nie był zły... On był mamiony, w jakimś sensie chory. Gandalf go uświadomił i ok, uleczył.

Brat napisał(a):
Dlaczego banał? Czy coś co działa może być banałem jeśli daje pożądany efekt. Czy widząc studnię też powiesz, że nie będziesz wydobywać wody za pomocą wiadra na linie bo to banał i wskoczysz tam osobiście by się napić?
Człowiek staje się zły przez swoje własne demony i tylko pozbycie się ich daje możliwość zmiany. Jeśli zła postać potrzebuje pożywić się prawdą bo wiecznie karmiona była kłamstwem to czemuż nie użyczyć jej tej prawdy by osiągnąć zmianę? Ale to banał więc dajmy mu po łbie pałką metalową żeby było spektakularnie bo czytelnik nie chce sprawdzonych sposobów na leczenie tylko spektakularnych...według mnie dla takiego czytelnika nie warto pisać, bo taki czytelnik to dopiero banał.


Banał - coś co powtarza się już tyle razy, że staje się nudne i przewidywalne. Dodam, że chodzi o książki, seriale, filmy. Nie o życie.
Tak, człowiek staje się zły przez swoje demony. Pozbycie się ich daje możliwość zmiany. Jednak człowiek zły nie koniecznie będzie chciał stać się dobry, nawet jeśli usłyszy prawdę. On zna przede wszystkim zło, taki jest. Może nie chcieć się zmieniać?
Jednak to są rozważania świata realnego, a w tych naszych, wymyślonych to jednak my za nich decydujemy (albo staramy się to robić) jako autorzy i ich stwórcy.
Jeśli tego właśnie pragniesz, to daj takiej postaci pałką po łbie. Zawsze to jakaś odmiana. ;)
Ja już po prostu mam dość i trochę powtarzania tych samych banałów - ktoś zmarł, postać staje się dobra/zła, doznaje oświecenia i się zmienia...Ileż można. Martin się przynajmniej nie trzepie i zabija zbędnych, potrzebnych pozostawia przy życiu/ożywia.

Brat napisał(a):
Prawisz tak jakbyś była przepełniona pychą sądząc, że twoje zdanie jest święte i uniwersalne dla wszystkich. Dla Ciebie byłby to chłam ale nie oznacza, że byłby nim dla innych. To jest tylko i wyłącznie twoje jednostkowe zdanie, które szanuję.


Gdy nie napiszę, że wyrażam swoje własne, prywatne zdanie i nie musisz się z nim zgadzać to oznacza mą pychę. Kotku, gdybyś szanował me zdanie, nie nazywał byś go przejawem pychy. Powiadam Ci pychy u mnie nie znajdziecie. ;)

Zadam Ci jedno "proste" pytanie odnośnie tego:
Brat napisał(a):
Fabułą książki może zakładać, że z początku jedna postać będąca złą może się zmienić jeśli do fabuły wejdzie inna zła postać, która będzie nosiła znamiona jednej z głównych postaci powieści. Dajmy na to, że mamy do czynienia z serią tak więc autor mógłby ukazać część fabuły jako opowieść o drodze do zmian jednego ze złych bohaterów i zmiana ta może być długa i trwać nawet paręnaście lat, coś na wzór długotrwałej resocjalizacji pod wpływem pewnych bodźców.


(Z racji tego, że zacznę od słowa "dlaczego" uprzedzam, że wbrew tego(temu?) co mówiła moja kobita od podstaw przedsiębiorczości nie będzie to pytanie agresywne. Jeszcze coś pamiętam O.o)

Dlaczego chciałbyś zmienić złego bohatera w dobrego i w tak zwanym między czasie wprowadzał byś nowego złego?

Staram się zrozumieć taki zabieg po prostu.

Aha i żeby nie było w żadnej swojej wypowiedzi staram się nie obrażać nikogo, jeśli jednak nieświadomie to zrobiłam to przepraszam. I pisze to całkowicie poważnie.


Osek
Przykład z Tyrionem zacny! Choć tak po prawdzie w moim odczuciu były dopiero dwa momenty kiedy powinien zginąć (walka, pod wodą). W reszcie każdy mądrzejszy człek wybrnął by. Aczkolwiek jeśli teraz w książce okaże się, że będzie dalej żył stracę wiarę w Martina i jego Valar Morghulis.
Innym przykładem może być Harry Potter. Kurcze! Tyle razy ile on powinien umrzeć, a jakoś wybrnął... Tylko dzieci można tak mamić.
Lata temu mnie to zastanawiało, ale cóż w końcu zaczęłam czytać, więc przebrnęłam przez całość. Gdybym teraz po raz pierwszy to przeczytała... nie sorry, najprawdopodobniej bym nie przeczytała. Niestety.

_________________
"Przekonałem się, że miłość romantyczna to urojenie. Daremna próba pokonania lęku przed samotnością." Elementary


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 20:45 
Łysiejący Mędrzec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Paź 2007, 11:58
Posty: 2632
Miejscowość: Złoty Stok
Cytuj:
Król Theoden z LOTR z początku po przez mamienie stał się złą postacią i z twojego założenia taka powinna pozostać lecz mimo wszystko wyzdrowiał dzięki Gandalfowi i dokonała się zmiana złego bohatera na dobrego oczywiście wiem, że jego zło nie jest porównywalne do wcześniejszych przykładów lecz skoro w tym przypadku zło mogło się przeistoczyć to i w każdym innym powinno się to udać proporcjonalnie dodając do tego konkretny bodziec.

Błędny przykład. Theoden nigdy nie był zły. Był opętany (niedosłownie) przez jakieś zło. Ale zły był Grima chociażby, czy Saruman. I widzisz, Grima się nie zmienił. Był szują do końca. A z kolei Saruman jest takim przykładem postaci, która z dobrej zmienia się w ultra złą za sprawą znów opętania przez jeszcze większe zło. Wszystko tutaj sprowadza się do tego, co jest w stanie przekonać daną osobę do popełnienia nieprawych czynów. Choć w przypadku Theodena, to nie były jakieś obietnice, raczej typowa manipulacja.

Cytuj:
Innym przykładem może być Harry Potter. Kurcze! Tyle razy ile on powinien umrzeć, a jakoś wybrnął... Tylko dzieci można tak mamić.
Lata temu mnie to zastanawiało, ale cóż w końcu zaczęłam czytać, więc przebrnęłam przez całość. Gdybym teraz po raz pierwszy to przeczytała... nie sorry, najprawdopodobniej bym nie przeczytała. Niestety.

Cóż, to jest powieść dla dzieci i młodzieży. Nie można po niej oczekiwać, że będzie zawierała takie elementy jak śmierć głównego dobrego bohatera.
Dlatego też jak czytam powieści pisane w klimacie baśniowym, a uwielbiam takie, to też tego nie oczekuję. Każdy wie, co lubi czytać i pewnie orientuje się w jakim klimacie jest książka przed przeczytaniem.

_________________
Kobieta nadzwyczajna od kobiety zwyczajnej różni się tym, że kobieta zwyczajna ma tyle rozumu co kura, natomiast kobieta nadzwyczajna, tyle co dwie kury. - Konfucjusz
Fortuna to niestała dziwka zwariowana na punkcie ironii - Konował

Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól zrobić, a zrozumiem - Konfucjusz

Każdy szczegół ma znaczenie - G. Cook
Azat


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 22:45 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Ansa napisał(a):
Joff z założenia miał być zły. Więc jego przemiana byłaby bezsensowna

Ja nie pytałem się co jest sensowne czy nie tylko o to czy taka sytuacja nie wywarłaby u Ciebie zdziwienia? A to uczucie na pewno byłoby obecne bo jak sama powiedziałaś z góry założyłaś, że coś takiego nie ma prawa się zdarzyć.

Ansa napisał(a):
Każdy kto pił na umór, ćpał i robił źle powie Ci, że nadal jest alkoholikiem, ćpunem, czy też degeneratem, który się wciąż leczy i nad sobą pracuje.

Muszę Cię tutaj zmartwić. Znam wiele takich osób i żadna z nich nie stwierdza czegoś takiego lecz nawet angażuje się w to by i inni doświadczyli takiej przemiany jak oni. Nawet jest kilku dawnych przestępców i kryminalistów mających ciągłą styczność z narkotykami i przemocą zaś dzisiaj są umocnionymi Chrześcijanami co sami stwierdzają podczas spotkań tematycznych.
Ale to co stwierdziłaś może mieć miejsce bo trzeba pamiętać, że moneta ma dwie strony i o żadnej z nich nie można zapomnieć.

Ansa napisał(a):
Może nie chcieć się zmieniać?
Jednak to są rozważania świata realnego, a w tych naszych, wymyślonych to jednak my za nich decydujemy (albo staramy się to robić) jako autorzy i ich stwórcy.

Może nie chcieć się zmienić ale może też i chcieć. Dwie strony medalu :)
No więc jako autorzy możemy zrobić co tylko nam się podoba i w tedy wszystko staje się możliwe jeśli już tak bardzo nie chcesz mieszać świata realnego do tego wymyślonego więc nie ma obecnej logiki realnego świata i nawet rzeka może płynąć od morza ku górom. :)

Ansa napisał(a):
Ileż można. Martin się przynajmniej nie trzepie i zabija zbędnych, potrzebnych pozostawia przy życiu/ożywia.

No wiesz, powiem tylko tyle, że z mojego punktu widzenia w twórczości jest ważne to by przekazać jakieś wartości, idee lub poglądy i tak już jest, że Martin pokazał swoje poglądy odnośnie władzy jak i wartości życia, które jest niczym innym jak mięsem, które prędzej czy później przeszyje sztylet.
W innym wypadku kiedy chce się pokazać wartość życia ( pozytywnie) można robić wszystko by ukazać jak cenne ono jest i nie unikać zmartwień i ciężaru życia lecz by dać nadzieję, że nie zawsze wpadanie w zaułek otoczony wrogami oznacza śmierć. Ale rozumiem, są ludzie którzy mają dość ciągłego karmienia się wartościami i ideami ( pozytywnymi) i tak idą ku rozrywce i ku zaspokojeniu swoich cielesnych potrzeb. Pod tym względem masz rację, że takie banały z czasem się nudzą człowiekowi. Wybacz jeśli jakoś negatywnie wyszły moje słowa ale tak już mam, że częściej idę ku temu co duchowe a nie ku temu co cielesne jeśli chodzi o literaturę więc z ciekawości poszukuję opinii na temat jaki poruszyłem.

Ansa napisał(a):
Kotku, gdybyś szanował me zdanie, nie nazywał byś go przejawem pychy.

Napisałem, że wydajesz się ,,jakbyś" była przepełniona pychą a nie, że jesteś kotku. ;) Gdyby Cię nie szanował, dałbym upust swojemu gniewowi i złości bo jest ktoś kto moim zdanie się myli, ale jak widzisz wysłuchałem i przyjąłem, wydałem opinię i nic więcej. :) Już nie raz zdarzyło mi się nie szanować ludzi ale uwierz mi, że nie było w tedy miło i przyjemnie.

Ansa napisał(a):
Dlaczego chciałbyś zmienić złego bohatera w dobrego i w tak zwanym między czasie wprowadzał byś nowego złego?


To proste. Chodzi o to, że istnieje postać przepełniona czystym złem, mądrzejsza niż wszyscy ludzie razem wzięci i ów zło panowało już wcześniej przed założeniem świata. Postać, którą chcę zmienić na dobrą to człowiek, który został omamiony przez tą wcześniej opisaną postać lecz człowiek ten dokonuje decyzji samodzielnie i w pełni świadomy tego konsekwencji. Przez większość fabuły obecny jest tylko ten człowiek i to on jest przyczyną wszelkiego zła jakie dotychczasowo napiera na daną krainę. Ów człowiek poniesie klęskę podczas pewnej bitwy z jakimś tam królem i jego armii. Król oszczędza tego człowieka i wtrąca go do lochów bądź innego bezpiecznego miejsca. I tu przez strasznie długi okres czasu następuje jego resocjalizacja co potem skutkować będzie wspomaganiem innych bohaterów podczas walki z istotą wcześniej opisaną, która w pewnym momencie się ujawni. Chodzi tutaj a wartość nadziei i zaufania, że każdy może się zmienić bez względu na pozycję okropieństwa. Żaden człowiek nie rodzi się zły tylko się taki staje przez kontakt z otoczeniem więc chodzi o ukazanie możliwości powrotu do stanu kiedy człowiek jest niewinny i na nowo może kreować swoją drogę.
...ta na marginesie, Joffrey był rozpieszczony więc chyba jakby dostał wciry i został wysłany do psychiatryka faszerowany tabletkami i tak przez dłuższy czas to z pewnością stałby się milutki i potulny jak baranek niczym Thion Greyjoy, który był minimalnie bezwzględnym głupcem ale potem i tak go wytresowano jak trzeba.

Osek napisał(a):
Błędny przykład. Theoden nigdy nie był zły. Był opętany (niedosłownie) przez jakieś zło


Czym przesiąkniesz tym się stajesz i jeśli odrobinę zakwasu dodasz do chleba to cały on będzie zakwaszony. Wcześniej nie był zły ale się taki stał mimo wszystko nawet jeśli było to opętanie. Theoden był w mocy zła i ów zło zostało pokonane a Theoden uratowany. To nie my sprawiamy, że jesteśmy źli lecz samo zło, które jest w nas sprawia, że jesteśmy jacy jesteśmy. No więc skoro z Theodena można było wydobyć zło i i z innych można je wydobyć mimo, że to już trudniejsza sprawa.

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Nie, 12 Kwi 2015, 23:59 
Łysiejący Mędrzec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Paź 2007, 11:58
Posty: 2632
Miejscowość: Złoty Stok
Cytuj:
Czym przesiąkniesz tym się stajesz i jeśli odrobinę zakwasu dodasz do chleba to cały on będzie zakwaszony. Wcześniej nie był zły ale się taki stał mimo wszystko nawet jeśli było to opętanie. Theoden był w mocy zła i ów zło zostało pokonane a Theoden uratowany. To nie my sprawiamy, że jesteśmy źli lecz samo zło, które jest w nas sprawia, że jesteśmy jacy jesteśmy. No więc skoro z Theodena można było wydobyć zło i i z innych można je wydobyć mimo, że to już trudniejsza sprawa.

To teraz zamień Theodena na małą 5-letnią dziewczynkę i powiedz to samo, że to ona jest zła, a nie np. demon, który ją opętał.

Chleb jest zakwaszony, ale to zakwas jest kwaśny, a nie chleb. Chleb nie jest winny swej kwaśności.

_________________
Kobieta nadzwyczajna od kobiety zwyczajnej różni się tym, że kobieta zwyczajna ma tyle rozumu co kura, natomiast kobieta nadzwyczajna, tyle co dwie kury. - Konfucjusz
Fortuna to niestała dziwka zwariowana na punkcie ironii - Konował

Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól zrobić, a zrozumiem - Konfucjusz

Każdy szczegół ma znaczenie - G. Cook
Azat


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Pon, 13 Kwi 2015, 10:18 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Osek napisał(a):
To teraz zamień Theodena na małą 5-letnią dziewczynkę i powiedz to samo, że to ona jest zła, a nie np. demon, który ją opętał.


Chyba nie rozumiesz do końca. Ona w tedy stała by się zła przez to, że skrywałaby w sobie zło, w tedy chodzi o zakażenie. Jeśli masz w sobie wirusa czy coś to mówisz w tedy, że ty jesteś chory a nie że chore jest to co w tobie siedzi jednocześnie sądząc, że pomimo obecności elementu chorobotwórczego w żaden sposób nie możesz być nazwany chorym. Dajmy na to, że to jest demon więc jeśli wkracza do ciała człowieka to w ten czas człowiek ten staje się zły jeśli to ów człowieka ciało dokonuje czynów złych i niegodziwych, w innym przypadku można by powiedzieć kiedy demon siedziałby w człowieku ale nie mógłby po przez niego wprowadzić swojej woli w czyn, w tedy człowiek nadal jest dobry, nadal jest sobą bo walczy i pomimo obecności zła nie pozwala mu wyjść na zewnątrz po przez swoje słowa i czyny. Tak samo jest w przypadku robotów w powieściach science fiction gdzie znów mógłbyś powiedzieć, że robot zawsze jest dobry zaś złe jest tylko oprogramowanie, które każe mu czynić złe rzeczy.
Wracając do tej dziewczynki aż się uśmiałem :D :D :D Ten widok Theodena ukazanego jako mała dziewczynka jest bezcenny i chyba jeszcze przez dłuższy czas nie zniknie z moich myśli.

Osek napisał(a):
Chleb jest zakwaszony, ale to zakwas jest kwaśny, a nie chleb. Chleb nie jest winny swej kwaśności.


Tylko na początku obie te rzeczy są czymś odrębnym, lecz gdy to połączyć stają się jednością i jedno przesiąka drugim całkowicie. Trzeba żyć na wsi i być przy robieniu chleba by zrozumieć to. I tak, to prawda, że chleb nie jest winny swej kwasowości lecz to nie sprawia, że nie jest zakwaszony. Tak więc bohater może być winny lub też nie winny swojego stanu ale tego kim się stał to nie zmienia.
To tak jakby robić reakcję chemiczną gdzie z połączenia dwóch substancji powstaje coś nowego i czasami tworzy się też barwny osad i to że osad ( złe czyny) powstał nie jest winą żadnej z tych substancji ale i tak on powstał bo się złączyły i obie są winne tych osadów ( złych czynów) bez względu na chęci i barwną oraz miłosierną duszę.

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Pon, 13 Kwi 2015, 22:39 
Łysiejący Mędrzec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Paź 2007, 11:58
Posty: 2632
Miejscowość: Złoty Stok
Wybacz, ale nie pojmuję wyjaśniania ludzkiej osobowości na podstawie reakcji chemicznych. Dla mnie te tematyki są odległe.
Chociaż...
jeśli mam arsenopiryt np. to on nie jest trujący, pomimo, że arsen już jest. bo to sam arsen jest substancją silnie toksyczną.
Więc nie. Chemia jest zbyt odległa. Można mnożyć przypadki za i przeciw, niczego zatem nie argumentując.

I nie trzeba żyć na wsi, żeby wiedzieć coś o produkcji chleba. W dużym mieście chleb można robić tak samo.


Więc wciąż: małą 5-letnia dziewczynka nie jest zła, bo jest opętana. Chyba, że osobę rozumiesz jedynie przez ciało, a nie przez świadomość. Wtedy to tak. Przy rozróżnieniu jednak, jej ciało jest tylko narzędziem do czynienia zła. Nóż sam w sobie nie jest zły. Nawet jak nim kogoś dźgniemy, to nie on był zły, tylko my.

_________________
Kobieta nadzwyczajna od kobiety zwyczajnej różni się tym, że kobieta zwyczajna ma tyle rozumu co kura, natomiast kobieta nadzwyczajna, tyle co dwie kury. - Konfucjusz
Fortuna to niestała dziwka zwariowana na punkcie ironii - Konował

Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól zrobić, a zrozumiem - Konfucjusz

Każdy szczegół ma znaczenie - G. Cook
Azat


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Wto, 14 Kwi 2015, 11:27 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
To już moja wybujała fantazja chemika mnie do tych argumentów pchnęła, za dużo chemii w szkole było i teraz się to na mnie mści :D

arsenopiryt- co do niego i tego przykładu to masz rację i też o tym wspominałem, że zło może po przez bohatera oddziaływać na świat lub nie kiedy za chiny nie może to zło nad człowiekiem zapanować.

Osek napisał(a):
I nie trzeba żyć na wsi, żeby wiedzieć coś o produkcji chleba. W dużym mieście chleb można robić tak samo.


Tak to prawda. Sam kiedyś za młodu byłem tego świadkiem bo sam mieszkam w mieście. Ale chodzi o samą genezę i o charakter tego procesu zapoczątkowany pewną wiedzą i umiejętnościami starszego pokolenia.

Ciało ludzkie to zawsze jest narzędzie albo dla naszej duszy i świadomości albo dla sił zła. To coś jak ciągła walka o panowanie nad naszym ciałem ale też i duszą skoro od początku jest ona złączona z ciałem jako jedność pierwotna.
Więc tak, jeśli chodzi o ciało to staje się złe, jeśli o świadomość i duszę to już niekoniecznie więc Theoden mógł mieć dobrą tą świadomość skoro udało się Gandalfowi powrócić duszę i świadomość Theodena do jego ciała i dać mu nad nim pełną władzę.
Tak, narzędzie ma taki cel jaki nada mu ten kto go dzierży w dłoni. Więc w takim przypadku Joffrey ani żaden inny bohater nie może być nazwany złym bo i na nich coś wpływa jak np. w jego przypadku pozycja oraz rozpieszczająca i głupia matka. Ale można też przyjąć, że bohaterowie mogą się rodzić ze złą duszą ale to dla mnie już nie jest w tedy ludzka dusza tylko demoniczna i w tedy człowiek ten może być nazwany złym biorąc pod uwagę jego świadomość. Jak dla mnie temat zła i dobra jest bardzo Ciężkim tematem i nie można go podjąć jednoznacznie bo zawsze znajdzie się gdzieś jakieś rozgałęzienie.

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Wto, 14 Kwi 2015, 12:28 
Łysiejący Mędrzec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Paź 2007, 11:58
Posty: 2632
Miejscowość: Złoty Stok
Cytuj:
Tak, narzędzie ma taki cel jaki nada mu ten kto go dzierży w dłoni. Więc w takim przypadku Joffrey ani żaden inny bohater nie może być nazwany złym bo i na nich coś wpływa jak np. w jego przypadku pozycja oraz rozpieszczająca i głupia matka. Ale można też przyjąć, że bohaterowie mogą się rodzić ze złą duszą ale to dla mnie już nie jest w tedy ludzka dusza tylko demoniczna i w tedy człowiek ten może być nazwany złym biorąc pod uwagę jego świadomość. Jak dla mnie temat zła i dobra jest bardzo Ciężkim tematem i nie można go podjąć jednoznacznie bo zawsze znajdzie się gdzieś jakieś rozgałęzienie.

100% zgody. Dla mnie bardzo mało ludzi jest złych. O ile w ogóle ktoś kogo znam jest zły. Dużo ludzi wymaga jakiejś poprawy, jedni większej, drudzy mniejszej, ale większość czynników jest wynikiem niewłaściwego otoczenia podczas wychowania, kiedy to dziecko uczy się jedynie przez obserwację. Tak więc tutaj dochodzę do tego punktu, gdzie jak mówisz, ktoś ma czarną duszę - wtedy faktycznie taką duszę można nazwać demoniczną, a nie ludzką. I właśnie takich bohaterów jest nie wielu.
Przenosząc to z powrotem na literaturę - rozróżniam tutaj bohaterów negatywnych i złych.
Z tych złych (i jednocześnie negatywnych) mogę wymienić np. Flagga z Oczów Smoka i... w zasadzie to chyba koniec. To jedyna postać jaką znam, która jest złą do szpiku kości i nigdzie nie zostało napisane, że kiedykolwiek wcześniej było inaczej. Postać ta jest niemal czystym złem.

Co do negatywnych, to już jest szerokie grono, że nie ma sensu wymieniać. Są jeszcze tacy, którzy zmieniają się z negatywnego na pozytywnego bohatera bądź odwrotnie (kilka postaci z Czarnej Kompanii np.).

I właśnie tutaj nawiążę do Twojego pierwszego pytania - czy ma sens przemiana bohatera w złego na dobrego lub w drugą stronę. Moja odpowiedź - nie ma.
Ale ma sens przemiana bohatera negatywnego na pozytywnego i na odwrót. To ma sens, ponieważ ma jakieś podłoże. A postać, która jest śnieżno biała lub kruczoczarna, taka powinna pozostać, bo inaczej straci swój urok postaci jednobarwnej. A takie postacie są czasem potrzebne, bo dodają dużo kolorytu wbrew pozorom.

I tak patrząc, dużo więcej znam postaci do szpiku kości dobrych - tak jakby dobro miało znacznie mniej szans na zwycięstwo i autorzy w ten sposób wyrównywali szanse. No bo mamy LoTR - Galadrielę, Gandzialfa, (którzy pomimo tego, że wystawieni na działanie pierścienia, ostatecznie opierają się temu) i powracają do normalności; PLiO - Eda Starka (nawet pomimo tej zdrady), Jona Snowa i może nawet Catelyn Stark (właśnie przez tę zdradę swego męża); Trylogia Husycka - Samson Miodek, Lyonesse - Aillas. Ciężko oczywiście określić kto dla kogo jest czystym dobrem, bo ta granica jest nie do ustalenia. Dla jednych człowiek popełnia grzech jak pomyśli o czymś grzesznym, a dla drugich dopiero jak np. kogoś zwyzywa, a dla innych jak okradnie.

_________________
Kobieta nadzwyczajna od kobiety zwyczajnej różni się tym, że kobieta zwyczajna ma tyle rozumu co kura, natomiast kobieta nadzwyczajna, tyle co dwie kury. - Konfucjusz
Fortuna to niestała dziwka zwariowana na punkcie ironii - Konował

Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól zrobić, a zrozumiem - Konfucjusz

Każdy szczegół ma znaczenie - G. Cook
Azat


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Wto, 14 Kwi 2015, 19:27 
Włochata dzidzia
Awatar użytkownika

Dołączenie: Wto, 29 Kwi 2008, 13:14
Posty: 1813
Miejscowość: Poznań
Dobra, włączam się.

Najpierw robiliście zwykłą dyskusję o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem. Prawda jest taka, że w sztuce bardzo ciężko o jednoznacznie zły pomysł, bo większość dziwacznych pomysłów mądry i doświadczony artysta jest zdolny przekuć w coś wartościowego i to zwykle na niejeden sposób. Tak jak poezja czy muzyka (zwłaszcza muzyka!) jest pełna różnych, często dość bezkompromisowych środków artystycznych, tak również wyjątkowo idealistyczne motywy całkowitej przemiany od Joffreya do dobrej osoby albo pełnej literackiej sprawiedliwości i pozostawiania dobrych przy życiu za dobro mogą być motywami sensownymi i zgrabnie użytymi w wartościowym dziele - wystarczy mieć świadomość, co się robi i pomysł na rozwinięcie tego.

Potem z tym Theodenem to się rozkręciliście i zaczęliście poruszać tak hardkorowe kwestie rodem z filozoficznych dylematów, że masakra. Aż mi się w kieszeni otwiera lista pytań o te dość śmiałe założenia dotyczące dualizmu świata i bezwzględnej moralności, ale chętnie też wpasowałbym stare dobre pytania o przebudowę łodzi albo o zwrotnicę pociągu. Innymi słowy: offtop sadzicie. Ta rozmowa powinna była skończyć się po pierwszych paru postach na "ok, Brat, jesteś idealistą i chcesz napisać coś przepełnionego szlachetnymi ideałami, spoko, czekam na wykonanie bo może wyjść fajnie". Na odpływanie w filozofie i zasadność tych ideałów to założyłbym po prostu osobny temat - choć nie wiem, czy serio komuś to wyjdzie na dobre, jeśli bym do takowego wparował z moimi dość depresyjnymi postulatami.


// A Ty żeś walnął offtopem ostatecznym, że nie wiadomo co odpisać :P Do tej pory rozmowa była jak najbardziej na temat. // Osek

Mój post jest równie na temat co wasze : v

_________________
Wioska Anduina stanęła otworem dla podróżników i awanturników - zawitaj do niej czym prędzej!


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Wto, 14 Kwi 2015, 23:29 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Dobrze, już dobrze dziewczynki, obie jesteście ładne. :D:D
Sądzę, że nasza rozmowa doszła do końca i wszystko już zostało ustalone.

Osek napisał(a):
I właśnie tutaj nawiążę do Twojego pierwszego pytania - czy ma sens przemiana bohatera w złego na dobrego lub w drugą stronę. Moja odpowiedź - nie ma.
Ale ma sens przemiana bohatera negatywnego na pozytywnego i na odwrót.


No i chyba to będzie najtrafniejsza odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie. Dzięki wielkie za pomoc i barwną rozmowę.

Ptakuba napisał(a):
Tak jak poezja czy muzyka (zwłaszcza muzyka!) jest pełna różnych, często dość bezkompromisowych środków artystycznych, tak również wyjątkowo idealistyczne motywy całkowitej przemiany od Joffreya do dobrej osoby albo pełnej literackiej sprawiedliwości i pozostawiania dobrych przy życiu za dobro mogą być motywami sensownymi i zgrabnie użytymi w wartościowym dziele - wystarczy mieć świadomość, co się robi i pomysł na rozwinięcie tego.


Też tak sądzę. Władza w dłoniach autora :D
I nie ładnie Ptakuba tak się wcinać w rozmowę jak ktoś ciekawe tematy prowadzi. Wstydź się, wstydź :D:D:D:D:D
Nie no, żarcik taki :)


// A Ty żeś walnął offtopem ostatecznym, że nie wiadomo co odpisać :P Do tej pory rozmowa była jak najbardziej na temat. // Osek

:D:D No nie ma to tamto, teraz rozmowa to już przeniosła się na Święta Wielkanocne i Boże Narodzenie. :D

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Pon, 20 Kwi 2015, 12:45 
Mieszkaniec
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pon, 29 Gru 2014, 16:15
Posty: 110
Możecie mi przypomnieć o czym my tu mieliśmy pisać? Przeczytałam cześć tych postów i nie wiem które porównanie mnie wywaliło w kosmos - Theoden pięcioletnią dziewczynką (wersja Oska zacna), czy też Ptaqusiowe porównanie dyskusji do świąt wszelakich i groźbą wparowania z depresyjnymi postulatami.


A no i:
Cytuj:
Muszę Cię tutaj zmartwić. Znam wiele takich osób i żadna z nich nie stwierdza czegoś takiego lecz nawet angażuje się w to by i inni doświadczyli takiej przemiany jak oni. Nawet jest kilku dawnych przestępców i kryminalistów mających ciągłą styczność z narkotykami i przemocą zaś dzisiaj są umocnionymi Chrześcijanami co sami stwierdzają podczas spotkań tematycznych.
Ale to co stwierdziłaś może mieć miejsce bo trzeba pamiętać, że moneta ma dwie strony i o żadnej z nich nie można zapomnieć.


Ja też znam mnóstwo takich osób. One również angażują się w to "by inni mieli lepiej i nie szli ich drogą". Jednak moi są na tyle szczerzy i otwarci w stosunku do mnie i mówią, że nadal to w nich siedzi i nigdy nie wylezie. Nie wiem co kieruje Twoimi znajomymi, że tego nie przyznają.

Zaś co do reszty to zawsze można podyskutować w pw. :P

_________________
"Przekonałem się, że miłość romantyczna to urojenie. Daremna próba pokonania lęku przed samotnością." Elementary


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Wto, 21 Kwi 2015, 11:28 
Osadnik
Awatar użytkownika

Dołączenie: Pią, 10 Kwi 2015, 10:50
Posty: 49
Ansa napisał(a):
Nie wiem co kieruje Twoimi znajomymi, że tego nie przyznają.


To wygląda tak jakbyś siedziała w umysłach każdego człowieka by sądzić, że wrażenia jednego człowieka są uniwersalne. Skąd możesz założyć, że oni mogą nie być szczerzy? Czy sądzisz, że to nie jest możliwe by się z tego całkowicie wyrwać na tyle by już nie dostrzegać w sobie tego zła?
Powiem tylko tak, że każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju i jedni mogą w sobie nadal skrywać to z czym walczyli zaś drudzy mogą być całkowicie wolni od tego zła. Więc założenie, że każdy co do jednego człowiek, zmagający się z takimi problemami nadal nosi w sobie te ukryte zło jest według mnie nieobiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość pozbawioną nadziei i wiary.

No moja ostatnia wypowiedź w tym temacie, bo nie ma co się bawić niepotrzebnie zepsutymi klockami. ;)

_________________
To są tylko wskazówki...i trzeba być człowiekiem by je przegapić.


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Wto, 12 Maj 2015, 14:33 
Zapewne jest czarodziejem
Awatar użytkownika

Dołączenie: Śro, 10 Sty 2007, 14:10
Posty: 4259
Miejscowość: Szczecin
Tak bez wgłębiania się w całą treść tematu:

Jak dla mnie to bardzo ciekawy pomysł. Zasadniczo podobają mi się historie, gdzie złoczyńca próbuje odkupić swoje winy, co oczywiście nigdy nie jest łatwe, ale stwarza okazje na naprawdę ciekawe wątki.
Akurat do przykładu się nie odniosę, bo nie mam zielonego pojęcia o Pieśni Lodu i Ognia.

Co do drugiego pytania. To zabrzmiało tak jakby autor sam miał walczyć ze swoją powieścią i ratować bohaterów, którym groziłaby śmierć. Jak dla mnie lepiej nie robić takiego deus ex machina, chyba że ma się naprawdę dobry powód, dlaczego dana postać ma żyć, gdy już dawno powinna być martwa.

_________________
"Magii się nie pije" (Kruk)
Chłeptar
Image


Góra
Offline Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Bohaterowie w świecie przedstawionym
PostWysłany: Śro, 28 Mar 2018, 13:48 
Przybysz

Dołączenie: Sob, 08 Lip 2017, 10:40
Posty: 4
resztą NN nie zgłaszała żadnych roszczeń, mimo że pisałem do niej, a później pisał jeszcze pewien Polak.


วิธีเล่นบาคาร่า


Góra
Offline Profil E-mail  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 20 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group